Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-content/plugins/social-autho-bio/social_author_bio.php on line 68
cesarka
Home   Sprawy porodowe   Cesarskie cięcie

Cesarskie cięcie

W związku z oczekiwaniem na dziecko większość z nas jest w zasadzie jakby automatycznie nastawiana na poród naturalny. Z reguły w szkołach rodzenia niewiele się mówi o cesarskim cięciu, o tym, co potem, jak sobie poradzić i czego się spodziewać. Chciałam z góry zaznaczyć, że poniższe przemyślenia na ten temat są oparte na moich własnych doświadczeniach. Wiadomo, że każda kobieta inaczej może to przeżyć i wrażenia mogą być różne. Najmądrzejsza rada, jaką usłyszałam będąc w ciąży od koleżanki, która już miała dzieci była następująca – nie słuchaj tak naprawdę nikogo, żadnych opowieści o bólu i skup się na tym, że to ty musisz na czas porodu przestać myśleć o sobie i całą swoją siłę wykorzystać na to, żeby swojemu dziecku pomóc jak najlepiej i najszybciej przyjść na świat. I mnie to pozwoliło rodzić naprawdę z uśmiechem, z ogromną radością, że już tylko chwile dzielą mnie od spotkania z córką. A więc do rzeczy – zajmijmy się najpierw mitami pokutującymi jeszcze niestety tu i ówdzie na temat cesarek:

  • Po pierwsze – cc nie pozostawi ci brzydkiej blizny przez cały brzuch. Teraz wykonuje się w tym celu cięcie poprzeczne długości ledwie kilkunastu cm na wysokości spojenia łonowego. Dokładnie tak, że nie będzie widoczne spod bielizny ani dwuczęściowego stroju kąpielowego.
  • Po drugie – to wierutna bzdura, że po cc nie można karmić piersią. Może się tylko zdarzyć tak, że pokarm nie pojawi się z mety na sali porodowej a dopiero za dwa do czterech dni. W tym czasie, jeśli chce się karmić oczywiście, należy jak najczęściej przystawiać noworodka do piersi. Dziecko „rozpracuje” laktację. Jeśli jednak przez tych kilka dni nie poleci ani kropelka (a dzidziuś da o tym znać na pewno i nie da się zagłodzić, o co boi się większość początkujących karmiących) można mu podać troszkę mieszanki. Ale zawsze tyle, żeby jeszcze chciał popracować na piersi. A sobie warto pomóc laktatorem.
  • Po trzecie – dobrze zrobione znieczulenie zewnątrzoponowe doskonale znosi ból i pozwala całkowicie świadomie przeżyć cc. Naprawdę nie ma się czego bać.
  • Po czwarte – nieprawda, że po cc trzeba leżeć plackiem i że jest się unieruchomioną na kilka dni. Ja wstałam po 20 godzinach, o własnych siłach poszłam pod prysznic a na trzecią dobę zostałam już wypisana domu, co jest normalną praktyką w klinice, w której rodziłam, więc nie byłam jakimś wyjątkowo wytrzymałym przypadkiem.
  • Po piąte – z innej beczki – nigdy nie daj się wpędzić w jakieś nienormalne poczucie niższości dlatego, że miałaś cesarkę. Wiele matek przejawia niestety skłonność do uświęconego cierpiętnictwa i cc uważa za pójście na łatwiznę, podobnie zresztą jak każdy poród, który nie była tak skomplikowany i bolesny jak ich własny. W porodzie nie o to przecież chodzi, żeby się nacierpieć tylko o to, żeby jak najlepiej urodziło się dziecko, a nie każdy dzidziuś może się urodzić drogą naturalną. Zresztą cc nie jest znowu takie łatwe, bo przecież – bądź co bądź – jest to jednak ingerencja chirurgiczna.

Teraz po kolei – jak to wygląda:

Najpierw lekarze muszą cię znieczulić. O ile zaczniesz rodzić normalnie i konieczność wykonania cc zaistnieje w trakcie akcji porodowej, która już była prowadzona w znieczuleniu (jest to teraz bardzo powszechne) dostaniesz dodatkową dawkę. Potem trzeba założyć cewnik do odprowadzania moczu, który zostanie wyjęty po mniej więcej 24 godzinach, kiedy będziesz mogła wstać. To nie boli, nie jest w ogóle odczuwalne. Tylko przez kilka dni po porodzie możesz odczuwać pieczenie przy oddawaniu moczu. Potem już tylko na sali operacyjnej, gdzie na pewno zostaniesz przewieziona, zostanie do wykonania sam zabieg. Całość trwa bardzo krótko, kilkanaście minut. Potem cię zszyją, ale to całe potem będzie się działo już jakby na innej planecie, bo najważniejszy będzie widok twojego maleństwa, które oczywiście zobaczysz natychmiast jak tylko opuści twój brzuch. Dzidziuś jest potem standardowo mierzony, ważony i badany.

W zależności od zwyczajów panujących w danym szpitalu tata dziecka może być z tobą cały czas lub nie. Warto się wcześniej na ten temat dopytać, jeśli planuje się poród rodzinny. A potem….

  • nie dźwigaj niczego dopóki nie poczujesz, że nie ciągną cię przy tym szwy
  • po wypisaniu do domu będzie ci potrzebna pomoc choćby w tym, żeby ci podać dzidziusia (taki szkrab jednak swoje waży) czy podnieść się do siedzenia z pozycji leżącej (pomaga podnoszenie się bokiem, a nie jak przy tzw. brzuszkach). Nie ma się co oszukiwać – sama przez mniej więcej pierwsze dwa tygodnie sobie z tym wszystkim nie poradzisz. Chodzi tu głównie o to, żeby nie napinać przy dźwiganiu czy wstawaniu mięśni brzucha, bo może się od tego nieładnie rozejść świeży szew.
  • im więcej dostępu powietrza do rany tym szybciej się zagoi, więc przydają się luźne majteczki, przykładowo jednorazowe dostępne w aptekach i sklepach z artykułami dla maluszków. Polecam o numer za duże. Bokserki się nie nadają (chociaż są luźne) ponieważ nie ma jak w nich zainstalować dużej podpaski dopóki twoja macica będzie się oczyszczała z odchodów poporodowych.
  • lekarz przepisze ci z pewnością maść do smarowania blizny i warto ją nakładać pomimo braku jakichkolwiek szwów czy blizn na szyjce macicy, jak to ma często miejsce po porodzie naturalnym, możesz odczuwać ból przy pierwszych stosunkach seksualnych po okresie obowiązkowej wstrzemięźliwości (czyli plus minus 6 tygodni). Jest on wynikiem suchości pochwy i rewelacyjnie radzą sobie z tym problemem żele nawilżające dostępne w aptekach.
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.5/10 (2 votes cast)
Cesarskie cięcie, 9.5 out of 10 based on 2 ratings
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

*